środa, 12 lutego 2014

Rozdział II
Ten chłopak nie miał łatwo w życiu, zresztą niczyje życie w dwunastym dystrykcie nie jest łatwe. Niektóre rodziny jak moja mogą pozwolić sobie na więcej, ale życie w dwunastce to przekleństwo. Rodzisz się by Twoje nazwisko trafiło do kuli dożynkowej, by zapewnić Kaptolowi rozrywkę, by mogli cieszyć się i patrzeć jak giniesz na arenie zabity przez innego trybuta lub przez genetycznie zmutowane zwierze, a jeśli Cię nie wylosują po ukończeniu osiemnastu lat musisz pracować za marne grosze by zaspokoić potrzeby Kapitolu. Tutaj w dwunastce codziennie ktoś umiera z głodu. Wchodzę do piekarni gdzie słyszę , że mój ojciec znowu prowadzi głośną rozmowę z moją matką. Kłócą się odkąd pamiętam, ojciec starał się to ukrywać przed nami, ale matka , ona nie miała skrupułów. Przeklinała, krzyczała bez względu na okoliczności, nie przejmowała się czy ktoś usłyszy. Zastanawiam się czemu mój ojciec ją poślubił, może młodzieńcze zauroczenie. Nigdy go o to nie pytałem, bo chyba nigdy nie było okazji. Zresztą ja w domu nie mówię za wiele, jak już rozmawiam to z tatą. Jest dla mnie całą rodziną, bronił mnie przed matką, która nie miała skrupułów, bić mnie i moich braci.
-Co jest Peeta?-Słyszę głos mojego ojca, czuły i miły.
-Nic, tylko ... mam dziwne przeczucie, że te dożynki będą inne, nie wiem jak mam to wytłumaczyć.
-Wiem co czujesz, rozumiem Cię, ale pamiętaj, że zawsze jestem przy Tobie.
-Dziękuję tato- Spojrzałem na niego, i widziałem że ma łzy w oczach, jednak szybko spuścił głowę, bym tego nie widział.
-Peeta, idź już się przeprać. Twoja mama będzie marudzić jeśli pójdziesz na dożynki brudny.
-Jesne tato już lecię.
Poszedłem do łazienki, która znajdowała się na piętrze. Nie mieliśmy prawdziwej wanny, tylko metalową dużą miskę w której można było usiąść i lekko wyprostować nogi. Zagrzałem sobie ciepłej wody. Tutaj w dwunastym dystrykcie nie myjemy się codziennie, jednak na dożynki każde dziecko jest umyte i ubrane najlepiej jak tylko stać na to rodziców. Ja ma koszulę i spodnie, czyli jak każdy chłopak w dwunastym dystrykcie. Gdy jestem już gotowy, siadam na łóżku. Patrzę na niebo nad naszym dystryktem, i myślę , że mogę go już nigdy nie zobaczyć. Jednak kto by po mnie płakał, jedynie ojciec. Nie mam nikogo bliskiego, nie w realnym życiu, jednak w moim sercu mam kogoś, o kogo będę walczył do samego końca... Tylko , że ona nawet nie wie o moim istnieniu. I nagle słyszę sygnał do wyjścia, i po chwili następny. Schodzę na dół, widzę że mój brat też już tam czeka. Przytula właśnie moją mamę, ja podchodzę do ojca, patrzę mu w oczy i uśmiecham się a on robi to samo po czym mnie przytula. Z mamą jest inaczej, tuli mnie ale bez uczucia... tuli mnie bo wypada.Wychodzimy z domu, rodzice idą ustawić się z innymi rodzicami, a ja idę się zgłosić. Każde dziecko w wieku od 12-18 lat musi się zgłosić, chyba że jest umierające. Nakłuwają Ci palec, kropla Twojej krwi i już wiedzą, kim jesteś. Trochę jak zwierzęta na ubój, niektórym się poszczęści innym nie. To chore, nikt tutaj nie powie tego na głos, ale wszyscy tak myślimy.Staję w szeregu, wraz z innymi chłopcami, po mojej prawej stronie jest przejście i szereg dziewcząt. Stoi tam, widzę ją... patrzy na Gala. No pewnie że na niego, a na kogo innego miałaby patrzeć. Jestem zły na siebie że nie za przyjaźniłem się z nią. Pretensję mogę mieć tylko do siebie. To moja wina że patrzy na niego a nie na mnie.
Na scenę wychodzi "opiekunka" naszego dystryktu, bardzo specyficzna osoba, dziś ubrała różową perukę, i taką samą sukienkę. Ma na imię Effie, pochodzi z Kapitolu to ona co roku losuje trybutów na arenę i ma z tego wielki ubaw. Za nią na scenę wchodzi burmistrz dwunastego dystryktu z żoną i... Haymitch. Mentor dwunastki, jak zwykle kompletnie pijany, dziwie się że był w stanie tutaj dojść. Lecz chwilę potem spada ze sceny, kilku strażników pokoju pomaga mu wstać leć on tylko bełkoczę coś i wyrywa się im.
-Witajcie Trybuci !!!! Pomyślnych igrzysk i niech los zawsze Wam sprzyja- zaczyna swoją gadkę Effie -Witam Was na 74 corocznych Igrzyskach głodowych, zanim zaczniemy obejrzyjmy film który przywiozłam dla was prosto z Kapitolu.
Jasne co roku ten sam denny film, jak to dystrykty podniosły rękę na kraj który ich kochał, chronił i karmił, o tym ile ofiar kosztował nas ten bunt i teraz musimy ponieść karę. W postaci corocznego wybierania 2 trybutów z każdego dystryktu. Gdy film się kończy głos ponownie zabiera Effie.
-Teraz wybiorę trybutów , którzy będą mieli zaszczyt reprezentować dystrykt dwunasty w 74 głodowych igrzyskach. Jak zawsze panie mają pierwszeństwo.
Effie podchodzi do kuli z nazwiskami dziewcząt. Wkłada do niej rękę, chwilę miesza wyciąga jedną kartkę i swym dziwnym kaczym chodem podchodzi do mikrofonu, otwiera kartkę z nazwiskiem, a ja tylko modlę się by nie padło jej imię. Imię dziewczyny która kocham.
-Primrose Everdeen
 I tak jak chciałem nie padło jej imię, tylko imię jej siostry. To co się po tym dzieje, jest okropne. Mała Prim  idzie w stronę sceny, i wtedy wychodzi ona.
-Prim ! Prim! Nie ! Nie !-Krzyczy wyrywając się z rąk strażnika pokoju-Prim nie !!! Zostaw mnie! Zgłaszam się ! Zgłaszam się na trybuta !!!
Tylko nie to na miłość boską tylko nie to, mam ochotę krzyczeć, ale nic nie mogę zrobić. Stało się, ona już stoi na scenie.
-Jak masz na imię kochana? -Pyta Effie ze swoim akcentem
-Katniss Everdeen
-Idę o zakład , że wylosowałam Twoją siostrę.
-Tak.
-Wielkie brawa dla naszej ochotniczki Katniss Everdeen-mówi Effie
Jednak nikt nie bije brawa, jest głucha cisza , aż w końcu całuję trzy palce i wystawiam je ku niebu. Jest to gest którym żegna się kogoś ważnego naszemu sercu, widzę że inni zrobili to już przede mną, jednak nie widziałem tego przedtem, bo oczy mam pełne łez.
-A teraz pora na chłopców-Mówi radośnie Effie
Podchodzi do kuli z nazwiskami chłopców, miesza już zdecydowanie krócej niż u dziewcząt i wyjmuję kartkę otwiera ją i czyta.
-Peeta Mellark.
~Tajemnicza Dziewczyna

2 komentarze:

  1. Cudo ,kiedy następny wpis ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jutro z samego rana powinno coś być. Dzisiaj zarwę sobie nockę i napisze kilka rozdziałów. Ciesze się,że się podoba :)

    OdpowiedzUsuń