No w końcu normalny dostęp do internetu i laptopa! Mam tyle pomysłów, ale dzisiaj powiem coś o Galu .
Przyjaciel Katniss jednak jak sie potem okazuje zakochany w niej po uszy. Jest z nią zawsze kiedy tego potrzebuje, wspólnie polują i dbają o swoje rodziny nawzajem. Jednak stawia Katniss w dosyć nie komfortowej sytuacji, widzi że dziewczyna musi udawać miłość do Peety jednak całuje ją w usta, powodując że ma jeszcze większy mętlik w głowie, nie wspominając o tym że ściągną tym samym na Katniss jeszcze większe podejrzenia Snowa. Jednak trzeba dodać, że jest dla Kotny wsparciem, chodź moim zdaniem lekko naciska na Katniss pod względem tego kogo ma kochać. Mimo że wie iż to nie jest możliwe, jednak korzysta z tego że Peety nie ma w 13, byłoby mu na rękę gdyby ten zmarł, jednak obawiał się ja zareaguje na to Katniss. Nie chciał jej stracić, i pokazuje nam to w scenie gdy okazuje się że to on jest jednym z ochotników w akcji ratowania Peety , widzi jak Katniss cierpi z powodu jego straty. Chce w pewien sposób pokazać, że zrobi dla niej wszystko. Jako postać w książce jest na pewno pozytywny. Nie bawię się w Team Peeta czy Team Gale, piszę po prostu tak jak ja uważam. Gale na pewno czuje się odrzucony i cierpi z tego powodu. Ciężko jest nam o nim cokolwiek więcej powiedzieć, bo jest tajemniczy i stara się ukrywać swoje uczucia, żeby zobaczyć jaki jest trzeba czytać miedzy wierszami, co nie dla każdego jest łatwe i przyjemne. Dlatego uważam że Gale jest niesamowicie ważny w trylogii i każdy jego ruch niesie za sobą konsekwencje.
~Tajemnicza dziewczyna.
P.S. Jak dopadne laptopa napiszę kilka rozdziałów i opisze kilka postaci w jednym dniu. Dziękuję że jesteście
Igrzyska Śmierci moim życiem
wtorek, 25 lutego 2014
sobota, 22 lutego 2014
niedziela, 16 lutego 2014
Ehhh ferie się skończyły -.- Przeklinam ten dzień !! I zacznie się czytanie igrzysk pod ławką :D Ile ja za to po lekcjach siedziałam :D Ale nie o tym mowa w moim blogu. Na dzisiejsze przemyślenia wezmę Peetę. Kocham go, nie za to jaki aktor go gra, już w książce go pokochałam. A za co ? Za to, że chciałabym kiedykolwiek kogoś tak pokochać jak Peeta Katniss. Mimo, że Kotna go nie znała, nie rozmawiała znim to on nadal ją kochał. Mógłby mieć każdą inną z 12, ale cały czas w sercu miał tylko Katniss. Chciał poświęcić swoje życie by ocalić Katniss na arenie, by mogła bezpiecznie wrócić do domu. Kochał ją taką jaką była, nie chciał jej zmieniać. Dlatego moim zdaniem ta postać jest wyjątkowa, jest wiele momentów w których pokazuję swoją miłość, poświęcenie i oddanie. Nie boję się powiedzieć, że to chyba właśnie takich cech szukamy u mężczyzn. Chcemy być kochane bez względu na wszystko. Dlatego właśnie istnieje wiele fan clubów Peety, i dlatego Josh jest tak wielbiony przez fanki. Dlatego uważam, że postać Peety odgrywa kluczową rolę, dzięki której Katniss przeżyła, potrafił kochać tak mocno pomimo tego, że nigdy nie zaznał podobnego uczucia. W Kosogłosie, pomimo że ma pomieszane myśli, prosi Katniss i innych by go zabili. On boi się że SAM nieświadomie zabije Katniss, a tego by nie przeżył. Chce sam odebrać sobie życie, by ratować swoją ukochaną. Katniss jest jego oczkiem w głowie, w Pierścieniu Ognia, widać jak potwornie Cierpi, jak bardzo chce by pocałunki Katniss były prawdziwe a nie tylko pod publikę. Potwornie cierpi, kiedy widzi Katniss która siedzi przy ledwo żyjącym Galu, boi się ją stracić. Niewiarygodna postać, którą po prostu uwielbiam i poświęcę jej jeszcze kilka postów.
Tajemnicza dziewczyna
Tajemnicza dziewczyna
piątek, 14 lutego 2014
Rozdział \/
Jestem zły na Haymitcha, ze tak surowo potraktował Katniss, ale to prawda, Katniss nie jest miła i nie okazuje uczuć. Jeśli się mnie zmieni, nie masz szans by zyskać sponsora. I nagle za oknem widzę go !
-Jest! Boże on jest ogromny!-Mówię i podchodzę do okna pociągu.
Wiedziałem, że Kapitol jest duży, ale nie sądziłem że, aż tak. Nasz pociąg zwalnia z trzystu kilometrów na godzinę do ok stu kilometrów. I naglę znajdujemy się na peronie, gdzie czeka na nas setka osób, kopie Effie, też wymyślne fryzury, kolorowe ciała, dziwaczne stroje. Wiwatują na nasz widok, cieszą się i klaszczą, Mam być miły, dobrze będę taki.Zaczynam do nich machać i uśmiechać się szeroko, są zachwyceni.
-Chodź Katniss- mówię lecz ona nie podchodzi, ale patrzy na mnie pełnym pogardy wzrokiem.
-No co? Może któryś jest bogaty- i nadal macham i się uśmiecham.
-Weź go sobie , chłopak wie co robi, może Cię tego nauczy chodź...-urywa Haymitch bo przychodzą po nas strażnicy pokoju. Gdy idziemy wśród ludzi wszyscy chcą nas dotknąć, zupełnie jak byśmy byli zwierzętami. To chore, ci ludzie chyba nie rozumieją że jedno lub dwoje za kilka dni zginie na arenie? Pomimo to nadal się uśmiecham co Katniss chyba doprowadza do szału. Strażnicy zabierają nas do jakiegoś pomieszczenia które wygląda jak szpital, ja idę na lewo a Katniss na prawo. Ludzie z Kapitolu każą się mi rozebrać i dają mi papierową bieliznę. Super mam paradować na golasa ? Serio? Ale po tym każą mi się położyć na stole. Super zmienią mnie teraz w takie dziwadła jak oni ? Lecz oni po prostu mnie myją. Potem wyrywają brwi żeby były równe, następnie golą zarost, przycinają paznokcie, oraz depilują mi pachy i brzuch. Nakładają ma mnie jakieś olejki, maści i wiele innych rzeczy których nigdy nie widziałem. Gdy ze mną kończą prowadzą mnie do osobnego pokoju gdzie mam czekać na Swoją stylistkę. W lustrze które stoi obok nie poznaję siebie, moja skóra jest gładka, miejsca gdzie mnie depilowali, skóra mnie piecze, a sam pachnę jak łąka. Nie czuję się w tym dobrze, to nie jestem prawdziwy ja. Prawdziwy Peeta, nie ma przyciętych równo paznokci, jest synem piekarza, który codziennie ma nowe oparzenia.
-Witaj Peeta - Do pokoju wchodzi kobieta z blond włosami i czarnymi ustami, oraz zadziwiająco skromnym makijażem.
-Dzień dobry-Podaję jej rękę
-Mam na imię Portia, i będę twoją stylistką podczas tych igrzysk.
-Cieszę się.
-Ja również, dzisiaj musimy zaprezentować was światu, musimy sprawić że zapadniecie jako dwunasty dystrykt, w pamięć sponsorów- mówiąc to patrzy mi w oczy- Spokojnie, nie będziesz mieć operacji plastycznych. Jesteś wystarczająco piękny.
-A pani ma sprawić że zabłysnę?
-Postaram się, zazwyczaj nosicie stroje związane z Waszym dystryktem, wasz jest górniczy. Dotychczas styliści nie radzili sobie z tym dystryktem.
-Albo po prostu uważali że nie warto- mówię.
-W każdym razie tej nocy sprawimy że zabłyśniecie na tle innych.- I podchodzi do szafy z której wyciąga czarny stój który wygląda jak ze skóry, jest cały czarny i bardzo dobrze przylega do ciała.
Ubieram go i razem z Portią wychodzimy z pokoju. Kierujemy się w stronę pokoju skąd dochodzą głosne rozmowy. W tym pokoju jest 12, rydwanów zaprzężony w po dwa czarne konie, podchodzimy do ostatniego. I wtedy ją zauważam, wygląda przepięknie, jest lekko wymalowana, uśmiecha się do swojego stylisty, pasujemy do siebie idealnie.
-Witaj Peeta, jestem Cinna. Stylista Katniss-mówi to i podaje mi rękę.
-Witam.
-Słuchajcie, to jest sztuczny ogień - i wyciąga zapałkę która wcale się nie spala. Podpale wam stroje, ale obiecuję że nic nie poczujecie.- Mówi Cinna
-Wygląda prawdziwie-Odpowiada Katniss
-I tak też ma wyglądać- mówi z uśmiechem Cinna.
Tajemnicza dziewczyna
Jestem zły na Haymitcha, ze tak surowo potraktował Katniss, ale to prawda, Katniss nie jest miła i nie okazuje uczuć. Jeśli się mnie zmieni, nie masz szans by zyskać sponsora. I nagle za oknem widzę go !
-Jest! Boże on jest ogromny!-Mówię i podchodzę do okna pociągu.
Wiedziałem, że Kapitol jest duży, ale nie sądziłem że, aż tak. Nasz pociąg zwalnia z trzystu kilometrów na godzinę do ok stu kilometrów. I naglę znajdujemy się na peronie, gdzie czeka na nas setka osób, kopie Effie, też wymyślne fryzury, kolorowe ciała, dziwaczne stroje. Wiwatują na nasz widok, cieszą się i klaszczą, Mam być miły, dobrze będę taki.Zaczynam do nich machać i uśmiechać się szeroko, są zachwyceni.
-Chodź Katniss- mówię lecz ona nie podchodzi, ale patrzy na mnie pełnym pogardy wzrokiem.
-No co? Może któryś jest bogaty- i nadal macham i się uśmiecham.
-Weź go sobie , chłopak wie co robi, może Cię tego nauczy chodź...-urywa Haymitch bo przychodzą po nas strażnicy pokoju. Gdy idziemy wśród ludzi wszyscy chcą nas dotknąć, zupełnie jak byśmy byli zwierzętami. To chore, ci ludzie chyba nie rozumieją że jedno lub dwoje za kilka dni zginie na arenie? Pomimo to nadal się uśmiecham co Katniss chyba doprowadza do szału. Strażnicy zabierają nas do jakiegoś pomieszczenia które wygląda jak szpital, ja idę na lewo a Katniss na prawo. Ludzie z Kapitolu każą się mi rozebrać i dają mi papierową bieliznę. Super mam paradować na golasa ? Serio? Ale po tym każą mi się położyć na stole. Super zmienią mnie teraz w takie dziwadła jak oni ? Lecz oni po prostu mnie myją. Potem wyrywają brwi żeby były równe, następnie golą zarost, przycinają paznokcie, oraz depilują mi pachy i brzuch. Nakładają ma mnie jakieś olejki, maści i wiele innych rzeczy których nigdy nie widziałem. Gdy ze mną kończą prowadzą mnie do osobnego pokoju gdzie mam czekać na Swoją stylistkę. W lustrze które stoi obok nie poznaję siebie, moja skóra jest gładka, miejsca gdzie mnie depilowali, skóra mnie piecze, a sam pachnę jak łąka. Nie czuję się w tym dobrze, to nie jestem prawdziwy ja. Prawdziwy Peeta, nie ma przyciętych równo paznokci, jest synem piekarza, który codziennie ma nowe oparzenia.
-Witaj Peeta - Do pokoju wchodzi kobieta z blond włosami i czarnymi ustami, oraz zadziwiająco skromnym makijażem.
-Dzień dobry-Podaję jej rękę
-Mam na imię Portia, i będę twoją stylistką podczas tych igrzysk.
-Cieszę się.
-Ja również, dzisiaj musimy zaprezentować was światu, musimy sprawić że zapadniecie jako dwunasty dystrykt, w pamięć sponsorów- mówiąc to patrzy mi w oczy- Spokojnie, nie będziesz mieć operacji plastycznych. Jesteś wystarczająco piękny.
-A pani ma sprawić że zabłysnę?
-Postaram się, zazwyczaj nosicie stroje związane z Waszym dystryktem, wasz jest górniczy. Dotychczas styliści nie radzili sobie z tym dystryktem.
-Albo po prostu uważali że nie warto- mówię.
-W każdym razie tej nocy sprawimy że zabłyśniecie na tle innych.- I podchodzi do szafy z której wyciąga czarny stój który wygląda jak ze skóry, jest cały czarny i bardzo dobrze przylega do ciała.
Ubieram go i razem z Portią wychodzimy z pokoju. Kierujemy się w stronę pokoju skąd dochodzą głosne rozmowy. W tym pokoju jest 12, rydwanów zaprzężony w po dwa czarne konie, podchodzimy do ostatniego. I wtedy ją zauważam, wygląda przepięknie, jest lekko wymalowana, uśmiecha się do swojego stylisty, pasujemy do siebie idealnie.
-Witaj Peeta, jestem Cinna. Stylista Katniss-mówi to i podaje mi rękę.
-Witam.
-Słuchajcie, to jest sztuczny ogień - i wyciąga zapałkę która wcale się nie spala. Podpale wam stroje, ale obiecuję że nic nie poczujecie.- Mówi Cinna
-Wygląda prawdziwie-Odpowiada Katniss
-I tak też ma wyglądać- mówi z uśmiechem Cinna.
Tajemnicza dziewczyna
Rozdział I\/
Wchodzę z Haymitchem do jego przedziału, zdejmuję z niego ubranie pozostawiam go w samej bieliźnie, sam zdejmuję jedynie buty i wpycham go pod prysznic. Po drodze zdążył zwymiotować jeszcze dwa razy, więc i ja jestem cały w jego trości pokarmowej, mieszanka alkoholu i nadtrawionego jedzenia przyprawia mnie o mdłości. Ustawiam w prysznicu pierwszy lepszy program i myję naszego mentora.
-Zostaw sam sobie poradzę-Wyrywa mi się i w tym samym momencie ląduje na mokrych kafelkach.
-Nie najlepiej to panu idzie - mówię i zabieram się za dalsze zmywanie wymiocin z jego twarzy. Gdy już jest czysty i suchy potrafi sam stać i usiąść na łóżku. Wyciągam mu z szafy czyste ubranie, a sam idę do swojego przedziału by wziąć kąpiel.
Cudownie myślę, nasz mentor ledwo co trzyma się na nogach cały czas jest pijany, lepiej nie mogliśmy trafić.
Po dziesięciu minutach idę do przedziału Haymitcha.
-Dzięki ... jak Ci tam ?
-Peeta- mówię
-No właśnie, dzięki Peeta- mówi już trzeźwym głosem ale nadal jest bardzo pijany.
-Nie ma za co- mówię i patrzę mu w oczy.
-Jesteś niezwykły. Inny zawołałby kogoś z Kapitolu by się mną zajęli, a ty zrobiłeś to sam.
-Nie lubię ludzi z Kapitolu-Odpowiadam- Nie miałem ochoty ich oglądać.
-No to mam dla Ciebie zła wiadomość, będziesz musiał ich nie tylko polubić ale sprawić by oni polubili Ciebie.
-Tak wiem, powinienem dać sobie z tym rade-Odpowiadam
-Idźmy coś zjeść, większość mojego śniadania wylądowało na twojej koszuli- Mówi i wychodzi.
Polubić Kapitol? Najwyraźniej muszę udawać milutkiego, chodź nigdy nie miałem problemu w kontaktach z ludźmi, szybko mnie akceptowali.
Wstaję i idę w kierunku wagonu restauracyjnego.
-Na co masz ochotę Peeta?-Pyta Effie ze swoim uśmieszkiem.
-Sam nie wiem wielu z tych potraw nie znam - Odpowiadam z lekkim wstydem.
-No to wszystko przed tobą- mówi to i nakłada mi jakieś mięso i ziemniaki.
-Dziękuję
Jedzenie tutaj jest wyborne, wszystko tutaj jest idealne.
-Słuchaj Peeta, jaki masz pomysł na przeżycie?-Pyta nagle Haymitch
-No... wezmę coś z rogu obfitości, ucieknę w stronę wody i gdzieś się zaszyję.
-Nie ! Nie idź do rogu obfitości, nie daj się wciągnąć w jadkę, uciekasz od razu i szukasz wody .
-Ale czemu nie mam iść do rogu?-Pytam zdziwiony.
-Bo tam ginie najwięcej trybutów, nie daj się w to wciągnąć, to nie twoja gra, a jak zdobędziesz jedzenie?
-Polować to ja nie umiem, ale znam kilka jadalnych roślin .
-To nie wystarczy,ale tym zajmiemy się w Kapitolu . A co zrobisz jak na arenie będzie zimno?
-To oczywiste rozpalę ognisko.
-I kolejny błąd! Idealny sposób by zwrócić na siebie uwagę!
-Jaki?- Do wagonu weszła Katniss.
-Haymitch zdradza kilka wskazówek jak przetrwać na arenie.
-Na przykład jakie?-Pyta z naciskiem na Haymitcha
-Podasz mi dżem ?- Pyta Haymitch tak jak by nie słyszał Katniss.
Zero reakcji, w oczach Katniss widzę wściekłość, że mnie coś powiedział a jej nic, więc gdy Haymitch sięga po dżem, ona szybko lecz nie celnie wbija nóż w stół pomiędzy jego palcami.
-To jest machoń ! -Krzyczy Effie
-Brawo skarbie uśmierciłaś chusteczkę, co zazdrosna że on wie więcej od Ciebie-Uśmiecha sie i wskazuje nożem na mnie. Chcesz wiedzieć jak przetrwać na arenie ? -Pyta swym aroganckim tonem.-Ludzie muszą Cię polubić, zaskoczona?
Mina Katniss mówi , że nie wiele z tego rozumie.
-To jest Show, umierasz z głody, chłodu lub pragnienia. Kilka zapałek, koc lub butelka wody mogę uratować ci życie, a to zapewnią ci sponsorzy, którzy są wybredni. Będzie tam 24 trybutów musisz być miła i potulna, bo jak na razie nie masz szans na dobry start- Mówi.
Wchodzę z Haymitchem do jego przedziału, zdejmuję z niego ubranie pozostawiam go w samej bieliźnie, sam zdejmuję jedynie buty i wpycham go pod prysznic. Po drodze zdążył zwymiotować jeszcze dwa razy, więc i ja jestem cały w jego trości pokarmowej, mieszanka alkoholu i nadtrawionego jedzenia przyprawia mnie o mdłości. Ustawiam w prysznicu pierwszy lepszy program i myję naszego mentora.
-Zostaw sam sobie poradzę-Wyrywa mi się i w tym samym momencie ląduje na mokrych kafelkach.
-Nie najlepiej to panu idzie - mówię i zabieram się za dalsze zmywanie wymiocin z jego twarzy. Gdy już jest czysty i suchy potrafi sam stać i usiąść na łóżku. Wyciągam mu z szafy czyste ubranie, a sam idę do swojego przedziału by wziąć kąpiel.
Cudownie myślę, nasz mentor ledwo co trzyma się na nogach cały czas jest pijany, lepiej nie mogliśmy trafić.
Po dziesięciu minutach idę do przedziału Haymitcha.
-Dzięki ... jak Ci tam ?
-Peeta- mówię
-No właśnie, dzięki Peeta- mówi już trzeźwym głosem ale nadal jest bardzo pijany.
-Nie ma za co- mówię i patrzę mu w oczy.
-Jesteś niezwykły. Inny zawołałby kogoś z Kapitolu by się mną zajęli, a ty zrobiłeś to sam.
-Nie lubię ludzi z Kapitolu-Odpowiadam- Nie miałem ochoty ich oglądać.
-No to mam dla Ciebie zła wiadomość, będziesz musiał ich nie tylko polubić ale sprawić by oni polubili Ciebie.
-Tak wiem, powinienem dać sobie z tym rade-Odpowiadam
-Idźmy coś zjeść, większość mojego śniadania wylądowało na twojej koszuli- Mówi i wychodzi.
Polubić Kapitol? Najwyraźniej muszę udawać milutkiego, chodź nigdy nie miałem problemu w kontaktach z ludźmi, szybko mnie akceptowali.
Wstaję i idę w kierunku wagonu restauracyjnego.
-Na co masz ochotę Peeta?-Pyta Effie ze swoim uśmieszkiem.
-Sam nie wiem wielu z tych potraw nie znam - Odpowiadam z lekkim wstydem.
-No to wszystko przed tobą- mówi to i nakłada mi jakieś mięso i ziemniaki.
-Dziękuję
Jedzenie tutaj jest wyborne, wszystko tutaj jest idealne.
-Słuchaj Peeta, jaki masz pomysł na przeżycie?-Pyta nagle Haymitch
-No... wezmę coś z rogu obfitości, ucieknę w stronę wody i gdzieś się zaszyję.
-Nie ! Nie idź do rogu obfitości, nie daj się wciągnąć w jadkę, uciekasz od razu i szukasz wody .
-Ale czemu nie mam iść do rogu?-Pytam zdziwiony.
-Bo tam ginie najwięcej trybutów, nie daj się w to wciągnąć, to nie twoja gra, a jak zdobędziesz jedzenie?
-Polować to ja nie umiem, ale znam kilka jadalnych roślin .
-To nie wystarczy,ale tym zajmiemy się w Kapitolu . A co zrobisz jak na arenie będzie zimno?
-To oczywiste rozpalę ognisko.
-I kolejny błąd! Idealny sposób by zwrócić na siebie uwagę!
-Jaki?- Do wagonu weszła Katniss.
-Haymitch zdradza kilka wskazówek jak przetrwać na arenie.
-Na przykład jakie?-Pyta z naciskiem na Haymitcha
-Podasz mi dżem ?- Pyta Haymitch tak jak by nie słyszał Katniss.
Zero reakcji, w oczach Katniss widzę wściekłość, że mnie coś powiedział a jej nic, więc gdy Haymitch sięga po dżem, ona szybko lecz nie celnie wbija nóż w stół pomiędzy jego palcami.
-To jest machoń ! -Krzyczy Effie
-Brawo skarbie uśmierciłaś chusteczkę, co zazdrosna że on wie więcej od Ciebie-Uśmiecha sie i wskazuje nożem na mnie. Chcesz wiedzieć jak przetrwać na arenie ? -Pyta swym aroganckim tonem.-Ludzie muszą Cię polubić, zaskoczona?
Mina Katniss mówi , że nie wiele z tego rozumie.
-To jest Show, umierasz z głody, chłodu lub pragnienia. Kilka zapałek, koc lub butelka wody mogę uratować ci życie, a to zapewnią ci sponsorzy, którzy są wybredni. Będzie tam 24 trybutów musisz być miła i potulna, bo jak na razie nie masz szans na dobry start- Mówi.
czwartek, 13 lutego 2014
Rozdział III
To nie możliwe, nie to się nie mogło stać. To jest chyba zły sen, koszmar z którego za chwilę się obudzę! Jednak nic dobrego nie nastaje, wszyscy patrzą na mnie, czyli jednak się nie przesłyszałem padło moje nazwisko. Gdy idę w kierunku sceny widzę , że Katniss na mnie patrzy. I co mi po tym że rozpoznała mnie teraz ! Gdy oboje będziemy musieli się pozabijać! Nie to się nie stało!!! Stoję na scenie, patrze przed siebie, pełen złości smutku i rozczarowania. Dlaczego teraz ?! Dlaczego nie rok temu , czemu nie dwa lata temu, a teraz razem z nią trafię na arenę. Trafię tam z dziewczyną którą kocham od wielu lat, co nie zmienia faktu, że ona nie będzie miała problemów żeby mnie zabić, jestem nikim w jej oczach.
-No śmiało podajcie sobie dłonie-Mówi Effie i głupawo się do nas uśmiecha.
Podaję jej rękę po raz pierwszy ją dotykam, po raz pierwszy patrzę jej w oczy a ona mnie. Widzę strach i smutek, ale też gniew. Effie obejmuje nas i prowadzi każdego osobno do pokoju. Po kilku sekundach przychodzą moi rodzice i bracia. Ojciec tuli mnie i ma łzy w oczach.
-Będzie dobrze Petta, pamiętaj zawsze jestem z Tobą.
-Dziękuję tato, tylko że nic nie będzie dobrze ! Zupełnie nic! -Krzyczę
-Może jednak coś dobrego z tego wyniknie- Mówi moja mama z końca pokoju-Dwunasty dystrykt ma szanse na zwycięstwo, i nie mówię tutaj o Tobie Peeta, mówię o Katniss.
Powiedziała to i wyszła. Moi bracia powiedzieli tylko powodzenia i poszli w jej ślady.
-Tato,pomożesz jej rodzinie prawda ? Błagam tato- mówię błagającym tonem
-Dobrze Peeta pomogę jak tylko będę potrafił-Powiedział to i wyszedł z pokoju.
Nikt więcej nie przychodzi, bo kto by miał. Nie mam przyjaciół, znajomych sporo ale jak widać, nie przyszli się ze mną pożegnać. Siedzę tak sam w pokoju jeszcze około minuty i zaczynam płakać. Na miłość boską za co ?! Dlaczego ona ? Czemu ?! W mojej głowie trwa bitwa, co ja mam teraz robić, jaką taktykę obrać. Wszystko wydaję się do niczego. Nie wiem co robić i w końcu przychodzi strażnik pokoju pakuje nas do samochodu który zawiezie nas do pociągu.
-Zobaczycie będzie cudownie, same luksusy, platynowe klamki, dużo jedzenia i ciepła woda! -Mówi Effie, lecz ja już nic więcej nie słyszę. Widzę tylko przed oczami jej oczy, najpiękniejsze jakie w życiu widziałem. Przy najmniej mogłem je zobaczyć, pewnie nigdy już ich nie ujrzę, zapewne zginę na arenie pierwszy. Albo nie ! Mam pewien pomysł który od tej chwili zamierzam realizować. Z auta wyciągają nas strażnicy pokoju i prowadzą prostu do pociągu. Gdy jestem w środku, dech zapiera mi w piersiach. Wszystko jest przepiękne, klamki stoły, kanapy, krzesła, jedzenie owoce których nigdy nie widziałem na oczy. A w szklanych butelkach mienią się różnego rodzaju trunki. Siadamy w fotelach koło siebie.
-Pójdę po Haymitcha, powinien być w wagonie barowym-Mówi Effie i wychodzi.
Patrzę na Katniss nie ma ochoty na rozmowę, rozumiem ale ...
-Poznałaś już Haymitcha ? To nasz mentor , kiedyś sam zwyciężył-mówię to ale ona ma mnie zupełnie w nosie.
-Słuchaj ! Rozumiem że nie masz ochoty rozmawiać, ale odrobina pomocy nie zaszkodzi!-Mówię to a ona w końcu na mnie spogląda, w jej oczach widzę wyrzuty. I naglę przypomina mi się pewien deszczowy dzień. Gdy piekłem chleb w piekarni, zobaczyłem ją moknącą ledwie żywą, pod naszą piekarnią. Słyszałem jak moja matka ją wywala bo szukała czegoś u nas w śmietniku. Nie wiedziałem jak jej pomóc i nagle mnie olśniło. "Przez przypadek" upuściłem dwa bochenki chleba do ognia.
-Ty idioto ! Myślisz że ktoś kupi spalony chleb ?-Krzyczała moja mama i uderzyła mnie metalowym kijem w twarz-Idź wywal to świnią !
Jeden cały chleb rzuciłem świnią, jednak jeden .. jeden rzuciłem jej na ziemię gdy moja matka nie patrzyła.Wiem że Katniss myślała o tym samym co ja. I w tym momencie wchodzi Haymitch.
-Gratuluje Wam! - Mówi to i bierze szklankę oraz nalewa sobie alkoholu do szklanki-Gdzie jest lód ?
-Nie mam pojęcia-Odpowiadam
A Haymitch głośno trzaska pokrywką od pojemnika do lodu, w rekompensacie bierze całą butelkę trunku i siada na przeciw nas.
-No to co ? Kiedy zaczynamy ?-Pytam z poważną miną
-Spokojnie, dajcie mi wytrzeźwieć, sam muszę się przyzwyczaić. Zresztą nie wszystkim z was było tak prędko do nauki.- Mówi i bierze porządnego łyka z butelki.
-To po co tu jesteś ?-Odzywa się Katniss
-Dla napitków- Odpowiada Haymitch z lekkim uśmiechem.
-Dobra, chyba już wystarczy- I sięgam by zabrać mu butelkę, jednak jak na pijaną osobę jest niezwykle szybki i w jednak chwili, blokuje mnie swoją stopą. Po czym obficie wymiotuję na siebie alkoholem.
-Ehhhh... Pójdę go umyć- Mówię i spoglądam na Katniss
-Idź- odpowiada krótko
-Idziemy Panie Haymitch, umyjemy pana bo troszkę się pan ubrudził.
Tajemnicza Dziewczyna
To nie możliwe, nie to się nie mogło stać. To jest chyba zły sen, koszmar z którego za chwilę się obudzę! Jednak nic dobrego nie nastaje, wszyscy patrzą na mnie, czyli jednak się nie przesłyszałem padło moje nazwisko. Gdy idę w kierunku sceny widzę , że Katniss na mnie patrzy. I co mi po tym że rozpoznała mnie teraz ! Gdy oboje będziemy musieli się pozabijać! Nie to się nie stało!!! Stoję na scenie, patrze przed siebie, pełen złości smutku i rozczarowania. Dlaczego teraz ?! Dlaczego nie rok temu , czemu nie dwa lata temu, a teraz razem z nią trafię na arenę. Trafię tam z dziewczyną którą kocham od wielu lat, co nie zmienia faktu, że ona nie będzie miała problemów żeby mnie zabić, jestem nikim w jej oczach.
-No śmiało podajcie sobie dłonie-Mówi Effie i głupawo się do nas uśmiecha.
Podaję jej rękę po raz pierwszy ją dotykam, po raz pierwszy patrzę jej w oczy a ona mnie. Widzę strach i smutek, ale też gniew. Effie obejmuje nas i prowadzi każdego osobno do pokoju. Po kilku sekundach przychodzą moi rodzice i bracia. Ojciec tuli mnie i ma łzy w oczach.
-Będzie dobrze Petta, pamiętaj zawsze jestem z Tobą.
-Dziękuję tato, tylko że nic nie będzie dobrze ! Zupełnie nic! -Krzyczę
-Może jednak coś dobrego z tego wyniknie- Mówi moja mama z końca pokoju-Dwunasty dystrykt ma szanse na zwycięstwo, i nie mówię tutaj o Tobie Peeta, mówię o Katniss.
Powiedziała to i wyszła. Moi bracia powiedzieli tylko powodzenia i poszli w jej ślady.
-Tato,pomożesz jej rodzinie prawda ? Błagam tato- mówię błagającym tonem
-Dobrze Peeta pomogę jak tylko będę potrafił-Powiedział to i wyszedł z pokoju.
Nikt więcej nie przychodzi, bo kto by miał. Nie mam przyjaciół, znajomych sporo ale jak widać, nie przyszli się ze mną pożegnać. Siedzę tak sam w pokoju jeszcze około minuty i zaczynam płakać. Na miłość boską za co ?! Dlaczego ona ? Czemu ?! W mojej głowie trwa bitwa, co ja mam teraz robić, jaką taktykę obrać. Wszystko wydaję się do niczego. Nie wiem co robić i w końcu przychodzi strażnik pokoju pakuje nas do samochodu który zawiezie nas do pociągu.
-Zobaczycie będzie cudownie, same luksusy, platynowe klamki, dużo jedzenia i ciepła woda! -Mówi Effie, lecz ja już nic więcej nie słyszę. Widzę tylko przed oczami jej oczy, najpiękniejsze jakie w życiu widziałem. Przy najmniej mogłem je zobaczyć, pewnie nigdy już ich nie ujrzę, zapewne zginę na arenie pierwszy. Albo nie ! Mam pewien pomysł który od tej chwili zamierzam realizować. Z auta wyciągają nas strażnicy pokoju i prowadzą prostu do pociągu. Gdy jestem w środku, dech zapiera mi w piersiach. Wszystko jest przepiękne, klamki stoły, kanapy, krzesła, jedzenie owoce których nigdy nie widziałem na oczy. A w szklanych butelkach mienią się różnego rodzaju trunki. Siadamy w fotelach koło siebie.
-Pójdę po Haymitcha, powinien być w wagonie barowym-Mówi Effie i wychodzi.
Patrzę na Katniss nie ma ochoty na rozmowę, rozumiem ale ...
-Poznałaś już Haymitcha ? To nasz mentor , kiedyś sam zwyciężył-mówię to ale ona ma mnie zupełnie w nosie.
-Słuchaj ! Rozumiem że nie masz ochoty rozmawiać, ale odrobina pomocy nie zaszkodzi!-Mówię to a ona w końcu na mnie spogląda, w jej oczach widzę wyrzuty. I naglę przypomina mi się pewien deszczowy dzień. Gdy piekłem chleb w piekarni, zobaczyłem ją moknącą ledwie żywą, pod naszą piekarnią. Słyszałem jak moja matka ją wywala bo szukała czegoś u nas w śmietniku. Nie wiedziałem jak jej pomóc i nagle mnie olśniło. "Przez przypadek" upuściłem dwa bochenki chleba do ognia.
-Ty idioto ! Myślisz że ktoś kupi spalony chleb ?-Krzyczała moja mama i uderzyła mnie metalowym kijem w twarz-Idź wywal to świnią !
Jeden cały chleb rzuciłem świnią, jednak jeden .. jeden rzuciłem jej na ziemię gdy moja matka nie patrzyła.Wiem że Katniss myślała o tym samym co ja. I w tym momencie wchodzi Haymitch.
-Gratuluje Wam! - Mówi to i bierze szklankę oraz nalewa sobie alkoholu do szklanki-Gdzie jest lód ?
-Nie mam pojęcia-Odpowiadam
A Haymitch głośno trzaska pokrywką od pojemnika do lodu, w rekompensacie bierze całą butelkę trunku i siada na przeciw nas.
-No to co ? Kiedy zaczynamy ?-Pytam z poważną miną
-Spokojnie, dajcie mi wytrzeźwieć, sam muszę się przyzwyczaić. Zresztą nie wszystkim z was było tak prędko do nauki.- Mówi i bierze porządnego łyka z butelki.
-To po co tu jesteś ?-Odzywa się Katniss
-Dla napitków- Odpowiada Haymitch z lekkim uśmiechem.
-Dobra, chyba już wystarczy- I sięgam by zabrać mu butelkę, jednak jak na pijaną osobę jest niezwykle szybki i w jednak chwili, blokuje mnie swoją stopą. Po czym obficie wymiotuję na siebie alkoholem.
-Ehhhh... Pójdę go umyć- Mówię i spoglądam na Katniss
-Idź- odpowiada krótko
-Idziemy Panie Haymitch, umyjemy pana bo troszkę się pan ubrudził.
Tajemnicza Dziewczyna
środa, 12 lutego 2014
Tak więc dzisiaj na przemyślenia wezmę Cinnę. Postać którą pokochałam od razu. A w filmie po prostu padłam jak zobaczyłam kto go gra *.* Dobra ale nie o tym mam pisać (chwilka ogarniam się :D) .....
Ok tak więc Cinna jest stylistą Katniss, jest nowy w projektowaniu dla trybutów. Jednak sam poprosił o przydział do dwunastego dystryktu. Od samego początku polubił Katniss, ze wzajemnością. To dzięki niemu Kotna była w centrum uwagi podczas parady, i zapadła w pamięć ludziom z Kapitolu. Jest pełen dobroci i nadziei, pomaga Katniss odnaleźć się w tej całej trudnej dla niej sytuacji. To on odprowadza ją do cylindrów które prowadzą na arenę. Przypina jej broszkę z kosogłosem, jako jej szczęśliwy medalion. I to on "cały czas na nią stawia". W Pierścieniu ognia rozmawia z Katniss przez telefon, projektuję za nią rzeczy. Przerabia jej suknię ślubną, za co przepłaca, życiem. Uwielbiam tą postać za odwagę i poświęcenie. Mimo że urodził się w Kapitolu wcale się tym nie szczycił, nie miał wymyślnych fryzur, pomalowanego ciała, czy dziwnej brody. Ograniczył się tylko do złotej kreski na powiekach. Od samego początku do samego końca sercem był z Katniss. Zaprojektował jej też stroję Kosogłosa. Cudowny człowiek, pełen miłości, poświęcenia i nadziei. Był ogromnym wsparciem dla Katniss, ale też cudownym i ciepłym człowiekiem.
Tajemnicza dziewczyna.
Ok tak więc Cinna jest stylistą Katniss, jest nowy w projektowaniu dla trybutów. Jednak sam poprosił o przydział do dwunastego dystryktu. Od samego początku polubił Katniss, ze wzajemnością. To dzięki niemu Kotna była w centrum uwagi podczas parady, i zapadła w pamięć ludziom z Kapitolu. Jest pełen dobroci i nadziei, pomaga Katniss odnaleźć się w tej całej trudnej dla niej sytuacji. To on odprowadza ją do cylindrów które prowadzą na arenę. Przypina jej broszkę z kosogłosem, jako jej szczęśliwy medalion. I to on "cały czas na nią stawia". W Pierścieniu ognia rozmawia z Katniss przez telefon, projektuję za nią rzeczy. Przerabia jej suknię ślubną, za co przepłaca, życiem. Uwielbiam tą postać za odwagę i poświęcenie. Mimo że urodził się w Kapitolu wcale się tym nie szczycił, nie miał wymyślnych fryzur, pomalowanego ciała, czy dziwnej brody. Ograniczył się tylko do złotej kreski na powiekach. Od samego początku do samego końca sercem był z Katniss. Zaprojektował jej też stroję Kosogłosa. Cudowny człowiek, pełen miłości, poświęcenia i nadziei. Był ogromnym wsparciem dla Katniss, ale też cudownym i ciepłym człowiekiem.
Tajemnicza dziewczyna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)





